Widzisz tę listę języków? Dzięki tłumaczeniom artykułów Global Voices, światowe media obywatelskie stają się dostępne dla wszystkich.

Dowiedz się o nas Tłumaczenia Lingu  »

Nową ustawą o przechowywaniu danych Białoruś zwiększa kontrolę nad Internetem

Images mixed by Tetyana Lokot.

Prezydent Białorusi Alaksander Łukaszenka i jego rząd coraz silniej rozprawiają się z internetową wolnością. Zdjęcia zestawione przez Tetyanę Lokot.

W ramach podjętej przez rząd próby walki z przemytem narkotyków, wkrótce od dostawców usług internetowych na Białorusi wymagane będzie przechowywanie pełnych danych zawierających historię przeglądanych przez ich klientów stron internetowych.

Nowa polityka, wprowadzona dekretem Ministerstwa Komunikacji, wchodzi w życie 1 stycznia 2016 roku. Choć te kroki podejmowane są w celu walki z nielegalnym przemytem narkotyków oraz ich dystrybucją, niektórzy obrońcy praw człowieka obawiają się, że akt ten może być wykorzystany w celach politycznych. Pavel Sapelka, ekspert w dziedzinie prawa w Centrum Praw Człowieka Viasna (Wiosna), uważa, że władze nie zawahałyby się użyć swojej siły w celu ograniczenia swobody wypowiedzi w internecie.

К сожалению, власти были более обеспокоены ограничением доступа к сайтам, который распространяют нежелательную для властей информацию. Понятно, что если эта норма будет работать прозрачно, так, как и должно, безусловно, это хорошо, поскольку мы все понимаем, что не стоит на месте ни преступность, ни средства, которые помогают преступникам осуществлять свою деятельность. Если же под видом борьбы с противоправными действиями будут чиниться препятствия в работе тех сайтов, которые пропагандируют политические взгляды, то это будет расценено как очередное нарушение.

Niestety władze bardziej interesuje to jak uniemożliwić dostęp do stron, które rozpowszechniają niepożądane informacje. Naturalnie, że jeśli takie normy działają, jak i zresztą powinny, to będzie dobra rzecz, bo zdajemy sobie sprawę, że działania w ramach przestępczości zorganizowanej oraz narzędzia w nich wykorzystywane stają się coraz bardziej wymyślne. Jednakże, jeśli władze wykorzystują zwalczanie nielegalnej działalności jako przykrywki dla utrudniania pracy witryn, które promują konkretne poglądy polityczne, to uznamy to za naruszenie [swobód wypowiedzi].

Według założeń nowego dekretu, dostawcy Internetu będą zobowiązani do przechowywania informacji o czasie połączenia i rozłączenia z siecią oraz o ilości przesłanych i odebranych danych. Firmy świadczące takie usługi będą również musiały również rejestrować imiona i nazwiska oraz dane osobowe użytkowników (pochodzące z podpisywanych umów o świadczenie usług internetowych), wewnętrzne i zewnętrzne numery IP oraz adresy MAC posiadanych przez nich urządzeń. Przechowywanie tych danych przez minimum rok wymagane będzie od wszystkich bez wyjątku. Podczas gdy w ramach standardów światowych okres ten nie jest niczym niezwykłym, to techniczne i prawne szczegóły dotyczące takiego gromadzenia danych pozostają w nowym prawie niedopowiedziane. Ponadto polityka ta zdaje się niezwykle generalizująca, biorąc pod uwagę to jak wąski ma być jej rzekomy cel, a więc ściganie handlarzy i zażywających narkotyki.

Restrykcje prawne wprowadzane w celu walki z handlem narkotykami na Białorusi są coraz ostrzejsze, głównie za sprawą tzw. “spice” — nowego narkotyku znanego też jako syntetyczna marihuana. Znalezienie przepisu na jego przygotowanie w Internecie jest dość proste, co przyczyniło się do jego popularności na Białorusi, w Rosji i krajach z nimi sąsiadujących. Od stycznia 2014, spice mógł stanowić nawet 70% nielegalnego rynku narkotykowego na Białorusi. Mimo, że problem jest poważny, eksperci uważają, że błędnym posunięciem jest pozwolenie władzom na kontrolowanie poczynań wszystkich użytkowników Internetu, bez względu na to, czy mają one cokolwiek wspólnego ze stronami przekazującymi informacje o narkotykach, czy nie.

Dekret jest najnowszym z serii nowych regulacji, które ograniczają prawa użytkowników sieci—bez wątpienia cenzura na Białorusi staje się coraz bardziej zaostrzona w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

W grudniu zeszłego roku, rząd przyjął poprawki do praw regulujących media, wprowadzające założenie, że każda strona funkcjonująca w ramach białoruskiego internetu będzie traktowana jako przedstawiciel mediów. To z kolei skazuje strony internetowe na łaskę ministerstwa komunikacji, które ma prawo zamykać je bez udziału sądu.

Pod koniec lutego ministerstwo komunikacji wydało dekret nakazujący dostawcom usług internetowych blokowanie serwerów anonimowych takich jak Tor albo usługi VPN. Władze uznały, że każde narzędzie zapewniające anonimowość w celu dostępu do stron znajdujących się na białoruskiej czarnej liście również mają być na niej umieszczane.

Zaraz po przyjęciu poprawek medialnych, kilka dużych platform internetowych, w tym niezależne strony informacyjne, były tymczasowo zablokowane. Lokalni aktywiści i dziennikarze określili blokowanie “próbą generalną przed wyborami”. Jeśli tak jest w istocie, to ograniczenie dostępu do usług zapewniających anonimowość oraz przechowywanie historii aktywności użytkowników i ich danych osobowych to jedynie kosmetyczne poprawki do napisanego już scenariusza.

Rozpocznij dyskusję

Autorzy, proszę Zaloguj »

Wskazówki

  • Wszystkie komentarze są moderowane. Nie wysyłaj komentarza więcej niż raz, gdyż może to zostać zinterpretowane jako spam.
  • Prosimy, traktuj innych z szacunkiem. Komentarze nieprzywoite, obraźliwe lub atakujące inne osoby nie będą publikowane.

Aktualizacje z Global Voices po polsku prosto do Twojej skrzynki!

Nie, dziękuję. Pokaż mi stronę.