Widzisz tę listę języków? Dzięki tłumaczeniom artykułów Global Voices, światowe media obywatelskie stają się dostępne dla wszystkich.

Dowiedz się o nas Tłumaczenia Lingu  »

Rosja: Pierwszy przypadek zablokowania YouTube

YouTube pod ostrzałem krytyki na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Zdjęcie przez mauritsonline

YouTube pod ostrzałem krytyki na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Zdjęcie przez mauritsonline

Dnia 16 lipca 2010 sąd miejski miasta Komsomolsk nad Amurem na wniosek prokuratora miejskiego wydał postanowienie [ros.]. Postanowienie to wymaga od lokalnego dostawcy usług internetowych „Rosnet” zablokowania adresów IP pięciu portali internetowych: lib.rus (sędzia miał na myśli lib.rus.ec, rosyjską bibliotekę internetową), thelib.ru, www.zhurnal.ru, web.archive.org, oraz… youtube.com.

Sąd uważał, że strony te zawierały ekstremistyczne treści (kilka internetowych kopi „Main Kampf” oraz wideo „Rosja dla Rosjan”, któremu towarzyszyła piosenka mająca związek ze skinheadami, dodana przez użytkownika z Serbii [ros.]), a dostawca usług internetowych został oskarżony o „nie blokowanie ich”. W postanowieniu sądu czytamy:

…kontrola przeprowadzona przez Prokuraturę wykazała, że dostawca usług internetowych (oskarżony) nie zapewnił należycie bezpieczeństwa użytkownikom sieci globalnej. Mieszkańcy Komsomolska nad Amurem mają nieograniczony dostęp do ekstremistycznych i terrorystycznych stron internetowych promujących ideologie organizacji publicznych, zawierających deklaracje skierowane na wzniecanie nienawiści i wrogości w stosunku do grup ludzi w oparciu o tożsamość etniczną, stosunek wobec religii jak również przynależności do władz oraz usprawiedliwiające działalność terrorystyczną zakazaną na terytorium Federacji Rosyjskiej.
[…]w celu przywrócenia naruszonych praw obywateli oraz wprowadzenia obowiązującego prawa dostęp … do stron Internetowych … powinien zostać ograniczony poprzez dodanie reguł filtrowania adresów IP wyżej wymienionych stron do routera.

Gazeta Marker.ru opublikowała [ros.] wczoraj wywiad z prokuratorem Vladimirem Pakhomowem, który stwierdził, że „dostawca zobligowany jest do filtrowania informacji, które przechodzą przez jego kanał do Światowej Sieci”; nie wykluczył też możliwości filtrowania Vkontakte.re oraz innych serwisów społecznościowych.

Postanowienie sądu jednak nie zostało jeszcze wprowadzone w życie. Dostawca zdołał na czas wnieść apelację [ros.] i oczekuje decyzji sądu wyższej instancji.

Uwagę różnych [ros.] blogerów przykuły liczne błędy (zarówno w pisowni jak i rzeczowe) w postanowieniu sądowym, podkreślają niski poziom umiejętności posługiwania się komputerem (i analfabetyzm) osoby, która spisała tą decyzję. Poza tym, środki służące filtrowaniu IP są zarówno drogie jak i niewydajne (z różnych powodów), uzasadnia Rosnet [ros.] w szczegółowym komunikacje prasowym opublikowanym na stronie przedsiębiorstwa. Rosyjski oddział Google poinformował [ros.], że decyzja ta może stanowić poważne zagrożenie dla rozwoju Internetu na rosyjskim Dalekim Wschodzie.

GV już wcześniej donosiło o przypadkach podobnych oskarżeń dostawców usług internetowych (tu [ang.], tu [ang.] i tu [ang.], a wiele innych nie zostało udokumentowanych). Dotychczas jednak prokuratorzy domagali się zamknięcia tylko małych stron. W przypadku YouTube, metoda usuwania/blokowania zawartości nieco się różniła. Rosyjskie władze kierowały bezpośrednio do YouTube żądanie usunięcia określonych materiałów wideo, a serwis zwykle do nich się stosował [ros.].

„Rosnet” przywołał [ros.] dwa podobne przypadki, które zostały zainicjowane, ale przegrane przez tą samą Prokuraturę w kwietniu i maju 2010. Sova-center niedawno donosiła o decyzji sądu w prowincji Czyta, również w rejonie Dalekiego Wschodu: Miejski sąd w Czyta zobowiązał lokalnego dostawcę usług internetowych [ros.] do zablokowania strony internetowej „Rosyjskie Zabajkale” z powodu neonazistowskich treści. Zarówno Czyta jak i Komsomolsk nad Amurem leżą w obrębie 200-300 kilometrów od granicy z Chinami, kraju z najostrzejszym systemie filtrowania Internetu. Dodatkowo, Komsomolsk nad Amurem ma jedne z najwyższych cen za Internet [ang.] oraz najniższą liczbę użytkowników serwisów społecznościowych wśród mieszkańców miast o populacji przekraczającej 200 000 osób.

Więc co to jest? Czy to geograficzna bliskość sprawia, że praktyki blokowania są tak kuszące czy to technologiczne zacofanie? Czy generalny trend w kierunku narodowego systemu blokowania treści? Głupota władz lokalnych czy początek Wielkiego Firewallu Rosyjskiego?

Jedno i drugie, wnioskuje Anton Nossik, przedsiębiorca branży IT i popularny bloger. W swojej rubryce na snob.ru, gdzie Nossik przeanalizował [ros.] niezwykłą ekspansję listę ekstremistycznych treści [ros.] (która z 218 pozycji w 2008 obecnie zawiera 700), dość cynicznie pisze o tego typu zaskarżaniach „ekstremizmu”:

Plan generalny sprowadzony do poziomu ciał wykonawczych, które tak naprawdę nie miały żadnej motywacji do kontroli ideologicznej. Zatem system ten zaczął działać na żądanie szefostwa… Policja i Prokurata ma [ogólny plan], który przewidział upublicznienie treści ekstremistycznych na podlegającym i terytorium, wirtualnym czy realnym. … pojawili się „eksperci”, którzy byli gotowi do powtarzania ocen uznających każdy materiał otrzymany od ich [przełożonych] jako ekstremistyczny. Praktyka wydawania decyzji sądowych również stała się rutyną. Federalna Służba Bezpieczeństwa regionu Nowosybirsk była pierwszą, która wypróbowała cztery lata temu pomysł żądania od lokalnych dostawców filtracji IP blokowanych serwisów […].

[…]

W wyniku tego całego bałaganu kraj ma znamienną i absurdalną linię produkcyjną. Jej produktami jest federalna lista ekstremistycznych materiałów, jak i niedawna decyzja zablokowania YouTube w Komsomolsku nad Amurem.  Tysiące policjantów, prokuratorów i pracowników sądowych jest zaangażowanych w działanie tej linii produkcyjnej na terenie całego kraju. Wszystkim tym ludziom obojętna jest wolność słowa jak i tłumienie tej wolności, ale mają plan i [co trzy miesiące] muszą zdawać raport z ukończonych zadań. I mamy to, co mamy: stertę absurdu i nieefektywnych blokad dających zero praktycznych rezultatów – czy to w walce przeciw ekstremizmowi czy nawet lokalnym ograniczaniu dostępu do cenzurowanych dzieł. Wszystkie te daremne działania prowadzone są tylko dla pozorów, dla papierkowej roboty. A głównym bodźcem dla lokalnych biurokratów, który mógłby wyjaśnić wysoki poziom działalności w tym kierunku jest wyjątkowa prostota wszystkich tych procedur, łatwość raportowania z powodzeniem wykonanej pracy oraz brak jakiejkolwiek kontroli z góry dotyczącej użyteczności i efektywności tego wszystkiego.

Nossik wnioskuje, że rosyjska policja „jest w stanie pogrzebać wszelką odrażającą totalitarną ideę,” czy to cenzurą czy pełną inwigilacją. Chociaż w rzeczywistości opisanej przez Nossika jest trochę prawdy, przypadek pierwszej blokady YouTube w Rosji jest wynikiem stałego i jednolitego rozwoju.  Blog czy platformy wideo (jak YouTube) stają się co raz bardziej niebezpieczne dla pojedynczych blogerów, gdyż próby blokady LiveJournal i Facebook są co raz bardziej prawdopodobne po tym jak znalazły się na nich treści budzące wątpliwości.

Artykuł ten został napisany i opublikowany przez Alexeya Sidorenko w ramach projektu GV Advocacy

Rozpocznij dyskusję

Autorzy, proszę Zaloguj »

Wskazówki

  • Wszystkie komentarze są moderowane. Nie wysyłaj komentarza więcej niż raz, gdyż może to zostać zinterpretowane jako spam.
  • Prosimy, traktuj innych z szacunkiem. Komentarze nieprzywoite, obraźliwe lub atakujące inne osoby nie będą publikowane.

Aktualizacje z Global Voices po polsku prosto do Twojej skrzynki!

Nie, dziękuję. Pokaż mi stronę.